Profesor nauk matematycznych i informatyki, członek Rady
Naukowej w Instytucie Podstaw Informatyki PAN, członek Europejskiej
Akademi Nauk, jeden z prekursorów formuły franchisingu w Polsce –
Andrzej Blikle o doktrynie jakości i skutecznym zarządzaniu.
„DOKTRYNA JAKOŚCI. Rzecz o skutecznym zarządzaniu” to Pana ostatnia książka. Jak doszło do jej powstania?
– Książkę pisałem 17 lat. Gdy w 1990 roku objąłem prowadzenie rodzinnej
firmy cukierniczej A. Blikle, wiedza na temat zarządzania firmami w
warunkach polskiej gospodarki rynkowej była trudno dostępna. I
praktycznie znikoma. Miałem pewne doświadczenie związane z zarządzeniem
innymi organizacjami jako dyrektor naukowy Instytutu Podstaw Informatyki
Polskiej Akademii Nauk czy prezes Polskiego Towarzystwa
Informatycznego, ale to nie było to. Po kilku latach poszukiwań trafiłem
na znakomity kurs MBA Francuskiego Instytutu Zarządzania w Warszawie.
Ponieważ jednak był zbyt drogi, by wysłać na niego wszystkich moich
kierowników, postanowiłem powtarzać dla nich wykłady, których sam
wysłuchałem. Wyszedłem z założenia, że skoro jestem nauczycielem
akademickim z trzydziestoletnią już wtedy praktyką, powinienem ten fakt
wykorzystać w prowadzeniu firmy. Wymyśliłem nawet termin „zarządzanie
przez nauczanie”. Kupiłem rzutnik na folię formatu A4 i w piwnicznym
magazynku pod cukiernią na Nowym Świecie rozpocząłem szkolenie w ramach –
jak to nazwałem – Firmowej Akademii Zarządzania. Wykłady nie były
jednak dla wszystkich proste i zrozumiałe. Na szczęście sytuacja uległa
zasadniczej zmianie, gdy w roku 1996 poznałem Jima Murray’a i dzięki
jego zachęcie po raz pierwszy wziąłem udział w corocznej konferencji,
nieistniejącego już dziś Brytyjskiego Towarzystwa im. Edwardsa Deminga,
konferencji poświęconej zarządzaniu kompleksową jakością (ang. TQM).
Wróciłem z niej pod wielkim wrażeniem wszystkiego, czego się tam
dowiedziałem i niezwłocznie postanowiłem rozpocząć wdrażanie TQM w mojej
rodzinnej firmie. Aby pogłębić wiedzę przeczytałem również podarowaną
mi przez Jima znakomitą książkę Briana Joynera Fourth Generation
Management i na jej podstawie przygotowałem mój pierwszy wykład na temat
TQM.
Nie wiedząc jeszcze o tym zaczął Pan pisać swoją książkę…
– Początkowo udostępniałem ją jedynie moim pracownikom, później
nielicznemu gronu zaprzyjaźnionych osób. W 2007 roku zdecydowałem, że
udostępnię ją w Internecie. Bezpłatnie. Doszedłem do przekonania, że
zarządzanie jakością to wielka szansa dla polskich przedsiębiorstw,
pozwala bardzo poważnie podnieść jakość i wydajność pracy w każdej
firmie bez ponoszenia większych nakładów finansowych. Na konferencjach
Towarzystwa im. E. Deminga przekonałem się też, że elementem etosu firm
zarządzanych według zasad TQM jest dzielenie się tą wiedzą z innymi
firmami.
Do kogo kieruje Pan swoją książkę?
– Powstała ona z myślą o tych menedżerach, którzy dysponują
wystarczającą wiedzą w zakresie jakości w swojej branży, chcą natomiast
posiąść wiedzę poza branżową – dającą im przewagę nad konkurentami,
niemającymi jeszcze tej wiedzy, oraz wyrównującą ich szanse wobec tych
konkurentów, którzy ową wiedzę już opanowali. Zarządzanie kompleksową
jakością da się zastosować wszędzie tam, gdzie ludzie łączą swoje
wysiłki dla osiągnięcia wspólnych celów. Przykłady wdrożeń można znaleźć
zarówno w firmach produkcyjnych jak i handlowych oraz usługowych, w
administracji rządowej i samorządowej, w organizacjach pozarządowych, a
także w służbie zdrowia, szkolnictwie, policji i wojsku. Nie jest to
jednak powszechna metoda, przez to, że jej skuteczne zastosowanie wymaga
poważnego zaangażowania emocjonalnego ze strony pracowników.
Czym jest jakość i TQM jako filozofia zarządzania?
– Zarządzanie kompleksową jakością (ang. total quality management; TQM)
to uniwersalna metoda podnoszenia sprawności działania zespołów
ludzkich. Z pojęciem jakości spotykamy się, gdy mowa o produkcie lub
usłudze. Jakość ocenia się jako stopień spełnienia oczekiwań klienta i
nie jest ona atrybutem produktu, ale relacji pomiędzy produktem a tym,
czego klient oczekuje. Mówiąc prościej: jakość to stopień spełnienia
oczekiwań klienta. Dobrej lub złej jakości może być telewizor, samochód,
a także obsługa klienta w restauracji czy banku. Wszyscy w zasadzie
zgadzamy się co do tego, że jakość powinna być dobra, nie zawsze jednak
do końca wiemy, jak ją oceniać (czym ją mierzyć) oraz jak ją osiągnąć. Z
okresu PRL znane są nam niektóre typowe dla tamtych czasów metody
dbania o jakość: plakaty w halach produkcyjnych, transparenty na
płotach, system przodowników pracy i wreszcie gdzieniegdzie komórki
kontroli jakości, prowadzące wyrywkową ocenę jakości produkcji. O
jakości usług nie mówiło się w ogóle. Wszystkie wymienione powyżej
„metody” nie przyczyniały się oczywiście do poprawy jakości. Zależała
ona niezmiennie od tego, czy ludzie pracujący przy produkcji chcieli i
potrafili o nią dbać. Czasami chcieli, ale nie potrafili, bo nie
stwarzano im ku temu żadnych warunków, innym razem potrafili, ale nie
chcieli, gdyż oceniano ich za przekraczanie lub niewykonywanie planów, a
nie za jakość. Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że dbanie o jakość
obniża koszty. Jakość nie kosztuje. To właśnie jej brak kosztuje
najwięcej. W najlepszym wypadku naprawą gwarancyjną, w gorszym – wymianą
gwarancyjną, a w najgorszym – utratą klienta, bo nie wszystko da się
wymienić.
Dużym błędem związanym z pojmowaniem pojęcia jakości produktu jest także mylenie pojęcia jakości z pojęciem wartości.
– W rzeczywistości są to dwa zupełnie różne i niezależne od siebie
pojęcia. Istnieją bowiem zarówno produkty wysokiej wartości (luksusowe) i
złej jakości, jak i niskiej wartości (pospolite) i dobrej jakości. Na
przykład, produkowany niegdyś w Niemieckiej Republice Demokratycznej
samochód marki Trabant był produktem pospolitym wysokiej jakości, a
wiele złożonych i drogich systemów informatycznych to produkty niskiej
jakości.
Co zatem tworzy doktrynę jakości TQM?
– Tworzą ją trzy proste zasady: zasada stałego doskonalenia (doskonalimy
wszystko, wszyscy i stale), zasada racjonalności (myślenie systemowe)
oraz zasada współpracy (budowanie relacji).
Doskonalimy wszyscy i wszystko? Na czym dokładnie polega zasada stałego doskonalenia?
– Składają się na nią trzy zalecenia. Po pierwsze, aby praca nad
jakością produktu końcowego była skuteczna, nie można się ograniczać do
pracy nad jakością jedynie tego produktu. Musi obejmować wszystko, co
robimy i jak robimy, a więc również surowce, półprodukty, narzędzia,
procesy, organizację pracy, warunki pracy, a także zasoby wiedzy i
umiejętności, jakimi dysponują pracownicy firmy. Jest to tzw. łańcuch
jakości . Po drugie, w proces utrzymania i doskonalenia jakości powinni
być włączeni wszyscy pracownicy firmy, a nie jedynie „specjaliści od
zapewnienia jakości”. Każdy musi dbać osobiście o jakość swojej pracy,
bo bez jego zaangażowania i udziału nie da się wiele osiągnąć. Praca nad
jakością musi być pracą zespołową. Po trzecie, praca nad jakością nigdy
nie ustaje. TQM ma początek, nie ma końca. Nie ma takiego momentu, w
którym można uznać, że jakość w danej firmie nie wymaga dalszego
doskonalenia. Doskonalenie jakości powinno być procesem ciągłym.
Jakie są zatem koszty wprowadzenia jakości?
– Przede wszystkim emocjonalne. TQM nie jest tak bardzo powszechne, bo
wymaga porzucenia wielu bardzo toksycznych metod zarządzania i bardzo
wielu przekonań, do których przyzwyczailiśmy się od dzieciństwa. Na
przykład teorii, że współzawodnictwo buduje. Nawet najbardziej
szlachetne, wzniosłe i zgodne z zasadami fair play współzawodnictwo
zawsze niszczy współpracę, bo jest tej współpracy przeciwieństwem —
ustawia ludzi przeciwko sobie. W swojej istocie bowiem współzawodnictwo
polega nie na tym, aby być dobrym, bardzo dobrym lub coraz lepszym, ale
na tym, aby być lepszym od innych. A aby być lepszym od innych, nie
trzeba być nawet dobrym. Wystarczy, aby inni byli gorsi! Współpraca jest
najskuteczniejszą drogą do podniesienia jakości pracy zespołowej. Każde
współzawodnictwo jest anty- efektywne. Menedżerowie muszą wiedzieć, że
najsilniejszą motywacją do działania jest motywacja godnościowa, nie
pieniądze. Motywowanie za pomocą premii nie tylko nie jest nowoczesną
metodą zarządzania, ale oznacza wręcz jego klęskę. Alfie Kohn mówi, żeby
przestać demotywować pracowników swoją władzą, ustawiczną kontrolą,
konkursami na najlepszego sprzedawcę, porównywaniem między sobą,
uzależnianiem wynagrodzenia od czynników, na które pracownik nie ma
wpływu, brakiem jasno postawionych celów. Peter Drucker z kolei radzi,
by zarządzać ludźmi tak, jakby to byli ochotnicy. Należy dać swoim
pracownikom poczucie akceptacji, poczucie wartości, zaspokoić ich
wewnętrzną potrzebę bycia dumnym z siebie. Dawać pracownikom poczucie,
że to, co robią przynosi komuś pożytek. Pracownik musi znać i doceniać
wartość, jaką wnosi jego praca. Musi rozumieć jej sens. Trzeba budować w
zespole relacje partnerskie poprzez okazywanie pracownikowi zaufania,
budując przekonanie, że może na nas liczyć.
Cechy skutecznego lidera?
– Asertywność, czyli „stanowczość bez przemocy, zgoda bez uległości i
techniki bez manipulacji”. Potrafię bronić swoich racji bez używania
przemocy, potrafię się z kimś zgodzić, ale nie dla świętego spokoju,
tylko wtedy, gdy ktoś mnie przekona do swoich racji. Budowanie
partnerskich relacji bez kumplostwa. Ważne są również charyzma i
umiejętność pociągnięcia ludzi za sobą.
Czytając Pana wykłady dostępne w Internecie znalazłam
niezwykle inspirujący fragment, który rozpoczyna się od słów: Nie
oczekuj perfekcji – oczekuj postępu.
– To dziwnie brzmiące dla Europejczyka hasło jest naczelną dewizą
menedżerów, którzy za swoją filozofię zarządzania przyjęli Kaizen –
japoński odpowiednik TQM. Nie oczekuj perfekcji, mówią wyznawcy Kaizen,
bo nigdy jej nie osiągniesz, a świadomość tej porażki będzie wywoływała u
ciebie brak akceptacji dla siebie i innych. Nie oczekuj perfekcji, bo
gdybyś kiedykolwiek uznał, że ją osiągnąłeś, byłby to koniec twojego
rozwoju. Ale oczekuj postępu! Na postęp zawsze jest miejsce i czas.
Postęp jest zawsze możliwy. Jest równie możliwy, jak perfekcja możliwa
nie jest. Zamiast więc budzić się co rano przygnębiony, że nie jesteś
doskonały, pokłoń się wschodzącemu słońcu w podzięce za to, że co dzień
możesz być lepszy.
Jak osiągnąć sukces?
– Trzeba mieć szczęście, być wytrwałym i niezwykle zaangażowanym w
pracę. Nie liczyć na to, że za rok będzie się jeździło drogim
samochodem. Trzeba liczyć się z tym, że przez pierwsze trzy lata być
może nie będzie się miało wakacji czy wolnej niedzieli, być gotowym na
wiele wyrzeczeń, ale być może przeżyje się fantastyczną przygodę życia.
Rozmawiała: Ilona Adamska

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz