wtorek, 7 kwietnia 2015

Agnieszka Świst - Kamińska: Siła pierwszego wrażenia

Style coach wskazuje drogę do zmian. Znajomość etykiety biznesowej oraz zasad konstruktywnej konwersacji owocuje finalizacją lukratywnych kontraktów, sukcesami finansowymi, a także paletą nowych możliwości - stwierdza Agnieszka Świst - Kamińska zajmująca się stylizacją męską i kobiecą oraz doradztwem w zakresie wizerunku. 



Coco Chanel stwierdziła: "Moda przemija, styl pozostaje.". Czym jest wyczucie stylu?
 - Z wyczuciem stylu już się rodzimy podobnie, jak ze świadomością kobiecości. Coco Chanel miała świadomość swojego ciała, własnych wad i zalet. Poszukiwała stylu dla siebie i chciała wyzwolić kobiety z ram, jakie zostały im narzucone przez panującą wówczas epokę. Stworzyła więc bardzo proste stroje oraz klasyczną linię, która do tej pory jest matką elegancji. Klasyka to inaczej prostota. - W ofercie szkoleniowej znajdziemy nie tylko zagadnienia takie jak: dress code biznesowy, stylizacja włosów, konsultacje kosmetyczne. Wachlarz propozycji jest dość bogaty, obejmuje również konsultacje z trenerem personalnym oraz dietetykiem.

Jak wiele warstw należy odsłonić, aby dotrzeć do głębi własnego ja i odkryć swój indywidualny styl? 
 - Nasi najbliżsi wpajają nam nieświadomie różne poglądy już od momentu, kiedy wzrastamy. Otoczenie zasiewa w nas często rozmaite kompleksy, przez które pokutujemy do końca życia. Odsłaniając wiele warstw w drodze do głębi własnego ja, przepracowujemy wszystkie zahamowania i bariery. Możemy dzięki temu spojrzeć na siebie własnymi oczami. Kiedy spotykam się z klientką lub klientem, nie dostrzegam tych wszystkich warstw i kompleksów, gdyż nie są one widoczne na pierwszy rzut oka. Dopiero po dłuższej rozmowie okazuje się, że nad pewnymi rzeczami należy popracować. Na studiowanie tych wszystkich otoczek i zahamowań mamy całe życie. Kiedy te starania dobiegną końca i zejdą z nas niepotrzebne powłoki, otworzymy się, odnajdując swoją głębię.
  
Konsultacje stylisty uwzględniają przegląd szafy i stworzenie listy niezbędnych dodatków. Czy podczas organizacji własnej garderoby powinniśmy się kierować zasadą: "Mniej znaczy więcej."? 
 - Z psychologicznego punktu widzenia, jeżeli wszystkie rzeczy w naszej szafie są poukładane, klarowne jest również nasze wnętrze. Klientki często podchodzą do tego tematu z przymrużeniem oka. Okazuje się jednak, że wyrzucając wszystkie nienoszone przez nas ubrania, pozbywamy się naszej przeszłości. Niejeden raz elementy garderoby otrzymujemy w prezencie od koleżanki lub teściowej. Nie chcemy pozbywać się tych podarunków, aby nie sprawić przykrości bliskim nam osobom. Zdając sobie sprawę z tego, że nigdy nie skorzystałyśmy z tych rzeczy, zaczynamy budować w sobie asertywność. Nasza podświadomość zatrzymuje te aspekty. Kiedy poukładamy garderobę w szafie, nastaje pewien spokój w naszym wnętrzu i pojawia się gotowość do tego, aby zająć się innymi sprawami. Zyskujemy spokojne serce i otwarty umysł.

Czy kobiety często decydują się na zagraniczne zakupy w miastach takich jak: Mediolan, Londyn, Paryż, Berlin, Nowy York? Każde z nich pretenduje do miana stolicy mody. Co decyduje o wyborze jednego z nich?
 - Kiedy wyznaczamy klientkom cele wizerunkowe, często okazuje się, że nie przepadają one za robieniem zakupów. Podczas warsztatów panie zaczynają się otwierać i uświadamiają sobie własne atuty: piękne oczy, włosy i nogi. Rozsmakowują się w temacie stylizacji i chcą doświadczać coraz to nowych wrażeń. Pojawia się zainteresowanie produktami luksusowymi i unikatowymi, których brakuje w miejscu ich zamieszkania. Doskonałą propozycją dla takich klientek są podróże. Zachęcają do tego duże przeceny aktualnie obowiązujących kolekcji w zagranicznych sklepach. Takie produkty w naszym kraju pojawią się dopiero za jakiś czas. Dzięki wyjazdom można nie tylko zainspirować się najnowszymi trendami w modzie, ale również poznać kulturę innych krajów. Kiedyś nazywano to snobizmem, jednak w dzisiejszych czasach zagraniczne wyjazdy stały się dość popularne, zwłaszcza w sferze biznesowej. Obecnie mamy tylko jeden sklep sprowadzający buty Christiana Louboutina - Moliera2. Osoby, które podróżują po całym świecie, otworzyły się na nowości. Dawnej, kiedy ktoś wybierał się za granicę, zabierał ze sobą wiele rzeczy, jakie wydawały się mu niezbędne: buty, szczoteczki itp. W dniu dzisiejszym ceny zagranicznych produktów są porównywalne do cen obowiązujących w Polsce. W związku z tym nasze walizki stały się lżejsze, a my zyskujemy luz psychiczny. Christian Louboutin ma w Londynie pięć sklepów, więc wybór modeli butów jest ogromny. Inna jest nie tylko sceneria, ale również obsługa. 

Ruby Manikan twierdzi: "Jeśli uczysz mężczyznę, uczysz osobę; jeśli uczysz kobietę, uczysz rodzinę.". Jak ocenia pani proces szkolenia kobiet i mężczyzn z perspektywy coacha?
 - Z kobietami i mężczyznami pracuje się podobnie, ponieważ mają oni zbliżone zachowania oraz kompleksy. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Mimo to w zacytowanym zdaniu jest wiele prawdy. Mężczyzna zachowuje pewne kwestie tylko dla siebie. Jest on wojownikiem, więc potrzebuje ego, siły, walki. Kobietę cechuje ciepło, odpowiedzialność za dom i dzieci, a także cierpliwość w przekazywaniu wiedzy. Przyjemność sprawia jej ubieranie nie tylko siebie samej, ale również męża i dzieci. 

Podobno Bóg stworzył kobietę w drugiej kolejności, ponieważ na mężczyźnie tylko ćwiczył. Czy kobiety mają skłonności do przeprowadzania tuningu swoich partnerów?
 - Tak, kobiety mają takie skłonności z różnych względów. Czasami chcą, aby ich partnerzy wyglądali lepiej. Panowie często nie przywiązują wagi do swojego stroju. Zaczynając pracę z mężczyznami, tłumaczę siłę pierwszego wrażenia. Kiedy wybierają się oni na randkę, kobieta zwraca uwagę na to, czy są schludni, czyści i zadbani. Żaden pan z pewnością nie zechce nawiązać dłuższej relacji z niechlujną dziewczyną, całować się z nią, ani umówić się do łóżka. Niektóre panie kupują rzeczy dla swoich partnerów po to, aby ułatwić im życie. Inne edukują ich w kierunku modowym i wybierają się z nimi na zakupy. Czasami pojawia się odwrotna sytuacja. Mężczyźni, którzy są świadomi własnego ciała i pewni swojego statusu finansowego, zabierają do sklepów zagubione partnerki. Później te panie trafiają w moje ręce. Takie relacje między partnerami są bardzo fajnie dopóty, dopóki nie zostaje naruszona pewna granica. Każdy musi wiedzieć, co jest dla niego najlepsze. Poznałam panie, którym mężczyźni kazali chodzić bez przerwy w butach na szpilkach i krótkich spódniczkach. Pięćdziesięcioletnie kobiety nie czują się komfortowo w takich stylizacjach, ponieważ koleżanki zaczynają im zwracać uwagę na niewłaściwy wybór kreacji. W tym momencie wkraczam ja i pomagam takiej kobiecie w odnalezieniu jej osobowości. Jeżeli odnajdziemy inny, bardziej stonowany, ale równie seksowny styl, partner w pewnością zaakceptuje ją, doceniając jej własną osobowość. Staram się, aby pracujące ze mną panie oraz panowie odnaleźli siebie. 

Jaka jest misja Szkoły Męskiego Stylu? 
- Polega ona na tym, aby panowie spojrzeli trochę inaczej na inwestycje takie jak sztuka oraz zrozumieli pojęcie inwestowania w siebie. Rozbudzamy ich naturalne chęci np. do gotowania i wskazujemy im drogę do rozwoju kulinarnych zainteresowań. Stawiamy na rozwijanie pasji, zainteresowań, umiejętność inwestowania w dzieła sztuki oraz kobiecą biżuterię. Trudną sprawą jest dla panów samodzielna wizyta w sklepie jubilerskim i wybór odpowiedniej biżuterii, która będzie na tyle wartościowa, aby przekazywać ją z pokolenia na pokolenie. Style coach wskazuje drogę do zmian, jakie nastąpią z biegiem czasu. Taka jest rola Szkoły Męskiego Stylu. 

Szkoła Męskiego Stylu ma za zadanie zaspokajać potrzebę wiedzy o produktach luksusowych. Czy można pomnażać swój kapitał poprzez inwestowanie w dobra luksusowe? 
- Rozbudzamy myślenie, jakie towarzyszyło mężczyznom jeszcze przed wojną. Polegało ono na kolekcjonowaniu starych samochodów, drogich win, rzeźb i obrazów. Kiedy odwiedzam klientów, często spostrzegam puste ściany i zastanawiam się, czy ta wolna przestrzeń im nie przeszkadza. Okazuje się, że nie zwracają na to uwagi. Zapełniamy ściany dziełami sztuki stanowiącymi pewną inwestycję, albo rodzinnymi fotografiami budującymi atmosferę ciepła. 

Czy rozbudzenie w sobie zainteresowania dobrym stylem może wpłynąć na poprawę jakości życia? 
 - Rozbudzenie takich zainteresowań w znaczny sposób wpływa na poprawę jakości życia. Zmienia się myślenie i wzrasta ego, co u mężczyzn przebiega w dość szybkim tempie, zwłaszcza kiedy zaczynają się za nimi oglądać dziewczyny. Dobrze usytuowana kobieta jest niezbędna w takiej sytuacji, musi zapanować nad ego swojego partnera. W związku z tym powstał w naszej szkole nowy wydział, który jest skierowany do kobiet. Ostatnio na ekonomicznym portalu bankier.pl opublikowano artykuł na temat stylu finansistów. Okazało się, że więcej zarabiają ci, którzy ubierają się lepiej, panują nad swoimi gestami, a savoir vivre konwersacji nie jest im obcy. Podczas swoich warsztatów pokazuję, jak krok po kroku budować atmosferę poprawnej konwersacji. Osoby, które opanowały tą sztukę, szybciej podpisują kontrakty, mają większe możliwości i odnoszą sukcesy finansowe. Zdecydowane kobiety o wyprostowanej sylwetce i piersi wypiętej do przodu wchodzą na scenę pewnym krokiem. Błysk w oczach i pewność siebie to strategie efektywnej komunikacji. Nikt nie podpisze kontraktu na dwa miliony złotych z szarą myszką, której brakuje charyzmy. 

Czy podniesienie poziomu wiedzy na temat etykiety biznesowej może pomóc w nawiązaniu nowych kontaktów biznesowych oraz utrzymaniu pozytywnych relacji interpersonalnych? 
 - Oczywiście, że tak. Każdy kraj jest specyficzny i rządzi się własnymi prawami. Młodzi biznesmeni zadają mi pytania o to, na co zwrócić uwagę podczas oficjalnego spotkania w Egipcie. Przekazuję im więc podstawy dobrego zachowania i podkreślam, jak ważny jest savoir vivre. W przypadku wyjazdu do Londynu należy pamiętać, że przed lunchem lub wieczornym spotkaniem powinno się usiąść i wypić drinka. Co kraj, to obyczaj. Znajomość etykiety oraz zasad konstruktywnej dyskusji bardzo pomagają moim klientom. 

Czy brak znajomości komunikacji niewerbalnej może przyczynić się do tego, że negocjacje zakończą się fiaskiem?
 - Klient, który ukończył studia MBA, podczas negocjacji biznesowych zaprezentował się w spoconej dżinsowej koszuli, krawacie w bałwanki, sztruksowej marynarce i sportowych butach. Nikt nie potraktował go poważnie. Wysłał on komunikat o zdenerwowaniu, wielkich nadziejach na podpisanie kontraktu i niewłaściwym doborze stroju. Powinniśmy pamiętać o tym, że wszystkie biznesowe negocjacje są grą podobnie jak rozkładanie kart przy stole do pokera lub wizyta w kasynie. Musimy stworzyć pewne pole do popisu swoich umiejętności oraz tego, co chcemy zaprezentować. Gdyby mój klient zapanował nad emocjami i włożył właściwy garnitur, w ciągu czterech sekund wysłałby odpowiedni komunikat i podpisałby ten kontrakt. 

Czy niekonwencjonalne metody szkoleń przynoszą lepsze efekty? 
- Takie metody z pewnością rozbudzają ciekawość świata. Szkoła Męskiego Stylu otworzyła się również na kobiety, ponieważ liczne panie okazywały taką potrzebę, udając się do nas po porady. Miały dylemat, jaki pierścionek zaręczynowy wybrać. Z naszych warsztatów na temat jakości diamentów oraz antycznej biżuterii można zaczerpnąć wielu niezbędnych informacji. Jeżeli świadomość kobiet jest większa, mężczyźni podążają za nią, ucząc się przy tym nieświadomie wielu interesujących rzeczy.

 Rozmawiała: Dagmara Nawratek

niedziela, 5 kwietnia 2015

Marek Janisz: uKoronowanie sukcesu

"Szczęście w życiu jest potrzebne - to sprawa oczywista. Ale szczęściu trzeba pomóc - trzeba w nie uwierzyć i trwale wierzyć!"- przekonuje w książce "Szczęście na wagę złota" Marek Janisz, założyciel Prywatnej Kliniki KORONA zajmującej się diagnostyką i leczeniem chorób piersi.  



Czym jest sukces? To pytane zadają sobie ludzie na całym świecie. Każdy z nas chce przecież czuć się szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. Ale nie każdemu w życiu udała się ta sztuka... Nic dziwnego zatem, że Ilona Adamska, właścicielka agencji I. D Media, wydawca magazynów Imperium Kobiet oraz LBQ, postanowiła zadać jedno z kluczowych dla każdego człowieka pytań przedstawicielom świata biznesu, kultury, nauki i sztuki, którzy własnym sposobem osiągnęli spełnienie. Ich wypowiedzi zebrane zostały w formie niezwykłej książki: "Szczęście na wagę złota czyli jak osiągnąć sukces". 

Na jej kartach znajdziemy zwierzenia m.in. Andrzeja Bliklego, Helen Doron, Marioli Bojarskiej-Ferenc, Otylii Jędrzejczak czy Joanny Jabłczyńskiej oraz wielu innych osób, które nie dają prostych recept, nie wyznaczają łatwych do skopiowania drogowskazów, lecz inspirują i motywują do samodzielnego działania. 

Wyjątkowy charakter książki "Szczęście na wagę złota" nie polega jednak wyłącznie na tym, że autorce udało się zebrać wypowiedzi osób znanych i cenionych. Warto bowiem podkreślić, że całkowity dochód ze sprzedaży każdego egzemplarza książki przeznaczony zostanie na wsparcie Fundacji Sukces, wspierającej samotne mamy. 

To właśnie ta szlachetna idea skłoniła do wzięcia udziału w akcji Marka Janisza, absolwenta Wydziału Lekarskiego Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu, który ma swoją własną definicję sukcesu: 

- Sukces to stan harmonii pomiędzy własnymi oczekiwaniami, jakie sobie stawiamy, a ich realizacją. Jeśli nasze plany i zamierzenia realizujemy tak, jak byśmy sobie tego zażyczyli - odnosimy sukces. Sukces dla każdego ma inny wymiar. Prosto mówiąc: taki sam sukces w swoim życiu może odnieść zarówno nędzarz, jak i milioner! - wyznał właściciel Kliniki Korona na kartach książki Ilony Adamskiej. 

Jak podkreśla doktor Marek Janisz, sukces nie wynika jedynie ze zbiegu sprzyjających okoliczności. To stan, który wymaga od nas ciężkiej pracy. Nie sposób również przecenić roli najbliższych osób, które każdego dnia wspierają nas na drodze do sukcesu:

- Szczęście w życiu jest potrzebne - to sprawa oczywista. Ale szczęściu trzeba pomóc - trzeba w nie uwierzyć i trwale wierzyć! W życiu prywatnym moim szczęściem jest moja rodzina - moje głośne dzieci i wspierająca, kochająca i ukochana żona. Ich uśmiech, ich radość skutkują moim poczuciem szczęścia. Bez szczęścia w życiu prywatnym nie mam szansy na szczęście w życiu zawodowym. - twierdzi Doktor. 


Jednak Marek Janisz zaznacza również, że osoby, które osiągnęły sukces mogą czasem wpaść w pułapkę samozadowolenia i zamknięcia się na potrzeby innych. Według właściciela Kliniki Korona to poważny błąd! 

- Ludzie biznesu są często zapatrzeni w sprawy związane ze swoją firmą. Poświęcając swój czas na pracę i rodzinę, człowiek zapomina o pomocy innym. Bardzo często dowiadujemy się o różnych akcjach i działaniach charytatywnych i często słyszymy o dramatach ludzi. Jednak stało się to tak powszechne i nagłośnione w mediach, że przestajemy widzieć w tym konkretną tragedię. Powoli dla naszych uszu staje się to "normalne" i mniej zauważalne.

Zdaniem Marka Janisza, zawsze warto angażować się w działania mające na celu nie tylko nastawienie na własny sukces, lecz również wsparcie osób pokrzywdzonych przez los. Dlatego też właściciel Kliniki Korona bez wahania zgodził się wziąć udział w projekcie Ilony Adamskiej i zaistnieć na kartach książki "Szczęście na wagę złota"!

- Akcja połączona z promocją i działaniem marketingowym firmy to idealne przedsięwzięcie, które wyszło na wprost moich potrzeb. Chciałbym również przekonać wszystkich czytelników, że sukces da się osiągnąć przezwyciężając wszelkie przeszkody. - mówi doktor Marek Janisz. 

To chyba najlepsza rekomendacja dla książki "Szczęście na wagę złota, czyli jak osiągnąć sukces"! 

Książka dostępna jest w wybranych salonach EMPIK, na www.multistore24.pl oraz w formie e-booka na www.publio.pl 

Joanna Bielas 

Artur Gotz - granie w śpiewanie

"Są dwa światy i na jest dwoje" brzmią słowa dobrze znanej każdemu piosenki. Dla Artura Gotza takimi dwoma światami jest przestrzeń teatralna i estrada, na której aktor zmienia się w charyzmatycznego wokalistę. 



 Śpiewający aktorzy od zawsze mieli swoją publiczność. Wielkie hity z przedwojennych filmów wciąż otrzymują nowe życie w kolejnych aranżacjach, a nazwiska takie jak: Marian Opania, Zbigniew Zamachowski czy Olga Bończyk zna nawet muzyczny czy aktorski laik. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie coraz szersze grono aktorów chwyta za mikrofon i próbuje swych sił w lżejszym i całkiem poważnym repertuarze. 

 Jak podkreśla Artur Gotz, aktor filmowy i teatralny, który ma w swoim dorobku dwie płyty (najnowsza, "Mężczyzna prawie idealny" miała swą premierę 14. lutego br.) rzecz nie w tym, by pokazywać publiczności własną wszechstronność, lecz by obie artystyczne formy wykonywane były z niekłamaną pasją: 

- Faktycznie, wielu aktorów „bierze się” za śpiewanie, ale to nie jest jakaś specjalna nowość. Przecież przed wojną były filmy muzyczne, w których właśnie aktorzy doskonale śpiewali, a wielu wokalistów jak Ewa Demarczyk, Bohdan Łazuka, czy Michał Bajor ma wykształcenie aktorskie. To nie przeszkadza być aktorem i wokalistą jednocześnie, pod warunkiem jeśli śpiewanie traktuje się poważnie i zawodowo. - podkreśla wykonawca utworu "Milionerzy".

Twórczość Artura Gotza dowodzi najlepiej, że można traktować śpiewanie całkowicie poważnie... nawet jeśli repertuar, w którym realizuje się artysta jest humorystyczny, żartobliwy i pełen ironii - zupełnie jak piosenki z najnowszej płyty "Mężczyzna prawie idealny". 

Dla śpiewającego aktora najistotniejszym zadaniem jest jednak trzymanie na wodzy emocji i pamiętanie o tym, że środki aktorskie bardzo pomagają w piosenkach, pod warunkiem jednak, że nie są używane w nadmiarze i aktorstwo nie przesłania muzyki. Co ciekawe, Artur Gotz jest artystą, który czerpie inspiracje nie tylko z utworów znanych i lubianych aktorów, którzy swoją twórczością na stałe wpisali się do kanonu poezji śpiewanej, piosenki aktorskiej, czy każdej innej "z tekstem". 

Wykonawca utworu "Milionerzy" podkreśla, że z wielką przyjemnością śledzi również dokonania artystyczne całego pokolenia młodych aktorów, którzy są również świetnymi wokalistami. Jednak korzyści wynikających z połączenia świata aktorskiego z estradowym jest o wiele więcej. Jak podkreśla Artur Gotz, niezwykle cenną umiejętnością nabytą podczas pracy w teatrze jest dla śpiewającego artysty przede wszystkim wypracowanie sposobu na radzenie sobie z tremą: 

- Trema to normalna sprawa. Jest częścią tej pracy, jeśli jej nie ma to znak, że praca na scenie stała się rutyną. Oczywiście mówię o tremie, która mobilizuje. Ja sam często denerwuję się przed spektaklem czy koncertem i jest to rodzaj tremy. Ale nie denerwuję się dlatego, że mam wejść na scenę do publiczności, tylko martwię się, czy przekażę wszystkie tematy, które zapisane są w tekście, czy odpowiednio się skupię na zadaniach, jakie mam wykonać. Na pewno pomaga rozgrzewka fizyczna – trochę biegania, pompki, podskoki i elementy jogi. Wtedy można pewnie wejść na scenę. 



Oczywiście, aktorstwo czy śpiewanie to nie jedyne formy aktywności, w jakich realizuje się Artur Gotz. Nie zmienia to jednak faktu, że obie te pasje są niezwykle czasochłonne i dość trudno znaleźć chwilę na pozostałe zainteresowania. Na szczęście Artur Gotz nie należy do osób, dla których istnieje tylko aktorstwo i śpiew:

- Oczywiście, że trzeba ładować akumulatory i dla mnie takim czasem są podróże z przyjaciółmi. W ubiegłym roku byłem w Grecji, odpoczywałem na pięknej wyspie Kos. Czasami pomaga wypad za miasto, do lasu, a także sport – biegając i jeżdżąc na rowerze odpoczywam.-  zwierza się artysta. 

Zarówno aktorstwo jak i śpiewanie są zajęciami wymagającymi i kapryśnymi, nie każdy artysta jest w stanie łączyć ze sobą te dwie pasje. Dlatego warto śledzić artystyczną drogę tych, którym udaje się ta trudna sztuka. Do tego grona z pewnością należy Artur Gotz! 

Joanna Bielas